Faktury elektroniczne EBPP

Artykuły do przedruku

Creative Commons License
Licencja Creative Commons

Poniższe artykuły można kopiować i zamieszczać pod warunkiem podania autorstwa i źródła w postaci linku http://www.ifin24.pl

***

Od zera do milionera

Autor: Anna Płowiec-Wandas

Według badań przeprowadzonych przez CBOS w 2010 roku większość Polaków, bo aż 67 % nie posiada oszczędności. Odłożone środki ma niewiele ponad jedna trzecia gospodarstw domowych. Wysokość zgromadzonych oszczędności jest także bardzo zróżnicowana. W sytuacji gdyby zaszła potrzeba utrzymania się tylko z oszczędności to 65% Polaków deklaruje, że  byłoby wstanie utrzymać się z nich dłużej niż dwa miesiące, natomiast prawie co piąty Polak dłużej niż sześć miesięcy. Powyższe statystki nie brzmią optymistycznie.

Polacy twierdzą, że nie stać ich na oszczędzanie. Można to traktować jako wymówkę. Odkładając samodzielnie lub za pomocą planów systematycznego oszczędzania po 200 zł miesięcznie w ciągu 30 lat jesteśmy wstanie zgromadzić kilkaset tysięcy złotych. Trzeba tylko wiedzieć od czego zacząć.

Punktem wyjścia jest postawienie sobie celu. Jednym z najczęstszych motywów jest podniesienie standardu życia. Oszczędzamy na większe mieszkanie, samochód czy telewizor.
Dla większości społeczeństwa ważne jest zapewnienie sobie bezpieczeństwa  finansowego przez odkładnie na tak zwaną „czarną godzinę”, natomiast inni cenią edukację swoich dzieci
lub emeryturę. Mając określony cel musimy określić kwotę, jaką jesteśmy wstanie odkładać miesięcznie, aby to nie obciążało w znaczny sposób naszego budżetu domowego, a następnie wybrać strategię. I mamy gotowy plan finansowy.

Sposoby lokowania oszczędności

W zależności od wybranego celu, czasu inwestycji i akceptowanego przez nas poziomu ryzyka wybieramy odpowiedni sposób na inwestowanie kapitału. Jedni inwestują w waluty, inni w akcje czy nieruchomości. Forma lokowania oszczędności zależy także od tego czy dysponujemy już zgromadzonym kapitałem czy dopiero zaczynamy drogę do pierwszego miliona. Warto wiedzieć, jakie są możliwości świadomego zarządzania naszymi pieniędzmi.

Najpopularniejszym sposobem na budowanie kapitału są lokaty. Uznajemy  ten produkt jako najbezpieczniejszy, bank gwarantuje nam zysk zależny od kwoty oraz okresu inwestycji. Wybierając lokatę należy pamiętać, że wpływ na zysk z takiej inwestycji ma inflacja oraz podatek Belki. Ostatnio bardzo popularne są lokaty z jednodniową kapitalizacją, które pozwalają nie płacić podatku Belki, a tym samym oferują efektywnie większe oprocentowanie. W przypadku lokat terminowych maksymalne oprocentowanie nominalne jakie można uzyskać wynosi 6%. Ważna kwestią w przypadku lokat jest czas jej trwania, im lokata ma dłuższy termin zapadalności tym mamy większe oprocentowanie. Wadą tej formy oszczędzania jest zamrożenie kapitału na czas jej trwania, a tym samym utrata całości lub części odsetek w przypadku zerwania jej przed terminem.

Jeśli nie chcemy blokować swoich pieniędzy można się zdecydować na konto oszczędnościowe, które łączy zalety lokaty oraz rachunku bankowego. Daje możliwość zarobku na chwilowych nadwyżkach finansowych przez nieregularne dopłaty oraz wypłaty w dowolnym momencie bez utraty naliczonych odsetek. Chociaż z wypłatami należy uważać, ponieważ Banki dają możliwość wypłat bez opłat raz lub dwa razy w miesiącu. Przy kolejnych pobierają prowizję w wysokości do 10 zł. Koszt takiej operacji może przewyższyć zysk.

Kolejną formą inwestowania są obligacje. W Polsce najlepiej rozwinął się rynek obligacji skarbowych, ale mamy do wybory także obligacje korporacyjne i komunalne. Obligacje korporacyjne związane są z większym ryzykiem niż obligacje skarbowe i komunalne. Jest to związane z możliwością ogłoszenia upadłości przez emitenta oraz niską płynnością ze względu na brak możliwości obrotu wtórnego. Należy wyróżnić obligacje państwowe, które należą do najbezpieczniejszych form lokowania oszczędności, ponieważ Państwo gwarantuje zwrot zainwestowanego kapitału, które nie jest ograniczone maksymalną kwotą jak w przypadku Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Dodatkową korzyścią jest: stałe oprocentowanie w przypadku obligacji dwuletnich (DOS), możliwość zabezpieczenia się przed skutkami inflacji w przypadku obligacji czteroletnich indeksowanych (COI) czy szybkie dostosowanie oprocentowania do sytuacji na rynku finansowym obligacje trzyletnie o zmiennym oprocentowaniu (TZ). Instrument ten charakteryzuje się wysoką płynnością, ponieważ trzyletnie i pięcioletnie obligacje można sprzedać na Giełdzie Papierów Wartościowych, natomiast dwu i czteroletnie można przedstawić do wcześniejszego wykupu. Jednak główną zaletą obligacji w porównani z lokatą jest konkurencyjne, wyższe oprocentowanie.

Wśród Polaków fundusze inwestycyjne to nadal mało popularna forma lokowania i pomnażania oszczędności w porównaniu z krajami o ugruntowanej gospodarce rynkowej. Potwierdza to badanie przeprowadzone przez CBOS w 2010 roku wskazujące, że 12% dorosłych Polaków ma doświadczenie w inwestowaniu w fundusze inwestycyjne, ale tylko 5% badanych nadal posiada środki w funduszach.  Liczba oferowanych funduszy polskich i zagranicznych oscyluje w granicach 1,3 tys. Przy tak bogatej ofercie trudno jest dokonać racjonalnego wyboru. Wybierając fundusz warto zdać sobie sprawę, że część oszczędności można stracić, ponieważ nie ma tu gwarancji kapitału. Dlatego dokonując wyboru należy określić skłonność do ryzyka, planowany czas inwestycji, jaką kwotę będziemy wpłacać oraz czy będzie to systematyczne oszczędzanie czy raczej nieregularne wpłaty. Do wyboru mamy fundusze pieniężne, obligacyjne o niskim poziomie ryzyka i nie gwarantujące dużych zysków oraz stabilnego wzrostu, zrównoważone i akcyjne, które różnią się mniejszą lub większą zawartością akcji w portfelu.  Im jest ich więcej tym szanse na zysk rosną, ale także rośnie ryzyko straty.  Konkretny fundusz możemy wybierać, kierując się polityką inwestycyjną, historyczną stopą zwrotu, wysokością opłat związaną z uczestnictwem w funduszu (opłaty manipulacyjne, opłaty za zarządzanie) czy wysokością pierwszej wpłaty. Fundusze mają istotną zaletę. Całość lub część pieniędzy można wypłacić w dowolnym momencie realizując wypracowany zysk.

Na koniec pozostały inwestycje giełdowe, które wymagają dużej wiedzy o rynku oraz wymagają poświęcenia czasu, do tego obarczone są największym ryzykiem, ale mogą przynieść ponadprzeciętne zyski. Ale od czego trzeba zacząć inwestowanie na giełdzie? Po pierwsze od edukacji. Inwestor musi zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat systemu notowań czy zasadami obrotu oraz powinien nauczyć się szukać bieżących informacji o rynku i spółkach. Drugim krokiem będzie założenia rachunku maklerskiego, który trzeba dopasować do swoich potrzeb. Kolejny krok to już składanie zleceń kupna wybierając określony rodzaj zlecenia. Jeśli jest to pierwsza transakcja to najprostszy jest zakup z limitem ceny. Powstaje pytanie jakie instrumenty możemy nabywać i sprzedawać? Najważniejszą część handlu na giełdzie stanowią akcje spółek, ale możemy także nabyć prawa poboru, obligacje skarbowe czy instrumenty pochodne (kontrakty terminowe). Jak wybierać instrumenty aby zminimalizować ryzyko poniesienia straty? Można używać różnego rodzaju narzędzi: analizy fundamentalnej, analizy technicznej czy analizy portfelowej. Jednak zawsze najważniejszą kwestią jest nie uleganie emocjom, inwestowanie w różne spółki,  wstrzymanie się z inwestycjami gdy sytuacja na rynku jest niestabilna.

Poza wyżej wymienionymi sposobami oszczędzania możemy się spotkać z inwestycjami alternatywnymi. Jedną z form jest produkt strukturyzowany dla osób, które chcą odzyskać wpłacone pieniądze, a równocześnie mieć szanse na większy zysk np. trzy razy większy niż na lokacie bankowej. Produkt strukturyzowany gwarantuje zwrot kapitału oraz perspektywę czerpania zysków z rynków giełdowych, surowcowych, walutowych czy nieruchomości. Inwestycje w takie produkty dają wiele korzyści, pozwalają uczestniczyć pośrednio w światowym rynku finansowym oraz towarowym. Zadając sobie pytanie czy tego typu inwestycje są skomplikowane, nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Instrument ten najczęściej zbudowany jest z części bezpiecznej czyli depozytu lub obligacji oraz części inwestycyjnej opcji na określone aktywa np. indeksy giełdowe, koszyki akcji, surowce, waluty, produkty rolne czy nieruchomości. Podkreślając istotę lokaty strukturyzowanej należy pamiętać, że może dawać gwarancję kapitału, ale nie chroni przed inflacją. Daje nam możliwość osiągnięcia zysku, ale go nie gwarantuje i najważniejsze – blokuje pieniądze na kilka lat.

Swój portfel inwestycyjny można wzbogacić dziełami sztuki, nieruchomościami czy kosztownościami. Tego typu aktywa wymagają dysponowania dużym kapitałem, a do tego charakteryzują się niską płynnością w nagłych wypadkach. Patrząc na kruszce np. złoto czy nawet dzieła sztuki trzeba wspomnieć o dodatkowych kosztach przechowywania czy zabezpieczenia. Te formy inwestycji wymagają od nas znajomości rynku. A w przypadku zakupu dzieł sztuki można popełnić błędy przy wycenie dzieła i zyski z inwestycji mogą wcale nie okazać się tak zadowalające na jakie liczyliśmy.

Z tego wynika, że inwestowanie nie jest zajęciem prostym i łatwym. W zależności od warunków dotyczących inwestycji oraz instrumentu, w jaki lokowane będą środki – inwestor powinien posiadać wiedzę, jak inwestować, aby nie stracić i jeszcze zarobić. Poznaliśmy sposoby lokowania kapitału. Ale teraz pytanie co wybrać? W co zainwestować zgromadzone pieniądze? Rozważamy jak zawsze maksymalny możliwy zysk, minimalne i akceptowane przez nas ryzyko. Najlepszym wyjściem jest dywersyfikacja składników portfela, czyli rozłożenie inwestycji w ramach różnych aktywów.

Autorka jest analitykiem iFIN24, www.ifin24.pl

***

Kredyt studencki – pożyczka, której nie opłaca się nie zaciągać

Autor: Marta Dobrzańska

Z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, iż w ostatnich latach znacznie wzrosła popularność preferencyjnych kredytów studenckich. Od chwili powstania tej formy wsparcia państwa dla studentów czyli od roku 1998 skorzystało z niej prawie 320 tys. osób natomiast wśród obecnie studiujących kredyt pobiera co szósty student. Tylko w roku akademickim 2009/2010 wnioski o kredyt złożyło ponad 23,5 tys. studentów czyli o 44 procent więcej niż w roku poprzednim.

Dlaczego warto?

Duże zainteresowanie kredytami studenckimi wynika przede wszystkim z bardzo niskiego oprocentowania takiej pożyczki, które liczone jest jako połowa stopy redyskontowej NBP i wynosi obecnie niespełna 1,9 procent. Jest ono zatem dużo niższe niż oprocentowanie jakiegokolwiek innego kredytu konsumpcyjnego oferowanego na rynku. Co więcej, bank zaczyna naliczać odsetki dopiero po dwóch latach od ukończeniu studiów, kiedy to następuje spłata kredytu trwająca dwukrotnie dłużej niż okres pobierania kredytu. Do tego czasu odsetki pokrywa Bank Gospodarstwa Krajowego. Wyjątek stanowi sytuacja kiedy osoba, która zaciągnęła kredyt studencki zrezygnuje z dalszej nauki lub zostanie skreślona z listy studentów. Wtedy dwuletni okres karencji w naliczaniu odsetek nie obowiązuje i musi ona zacząć spłacać pożyczkę natychmiast po zakończeniu nauki. Warto również dodać, iż zgodnie z nowymi zasadami, które obowiązywać będą od najbliższego roku akademickiego, rata kredytu w momencie jego spłacania nie będzie mogła przewyższać 20 procent dochodów absolwenta a w przypadku utraty pracy lub choroby absolwenta możliwe będzie zawieszenie spłat nawet na rok. Ponadto, jeżeli kredytobiorca znajdzie się w grupie 5 procent studentów z najlepszymi wynikami w nauce, bank umorzy mu spłatę 20 procent zaciągniętej pożyczki studenckiej. Bank może również podjąć decyzję o umorzeniu absolwentowi całości kredytu z powodu jego szczególnie trudnej sytuacji życiowej lub utraty zdolności do wykonywania pracy na przykład w wyniku wypadku.

Ile można otrzymać?

Maksymalna kwota kredytu, jaką student może otrzymać od banku wynosi 36 tysięcy złotych. Pożyczka nie jest jednak wypłacana jednorazowo a w postaci transz. Każdy student, któremu przyznano kredyt, począwszy od października przez maksymalnie 6 lat dostaje co miesiąc 400 lub 600 zł w zależności, o jaką kwotę pożyczki się starał. Okres pobierania kredytu w przypadku studiów doktoranckich wynosi 4 lata. Wypłata transz następuje tylko w miesiącach nauki co oznacza, że każdego roku zostaje ona zawieszona na okres wakacji. Wypłaty wznawiane są po okazaniu w banku aktualnej legitymacji studenckiej lub doktoranckiej, świadczącej o zaliczeniu kolejnego roku studiów. Procedura ta została znacznie uproszczona w stosunku do lat poprzednich, kiedy to po każdej sesji egzaminacyjnej należało dostarczyć do banku zaświadczenie o tym, iż osoba pobierająca kredyt zaliczyła semestr i nadal jest studentem danej uczelni.

Kryteria przyznawania kredytu

Z założenia kredyt studencki miał być szansą na najuboższych studentów, którzy bez dofinansowania byliby zmuszeni zrezygnować z kandydowania na studia wyższe. O pożyczkę ubiegać się jednak mogą wszyscy studenci poniżej 25. roku życia uczący się zarówno na uczelniach państwowych jak i prywatnych a także uczestnicy studiów doktoranckich, którzy w chwili rozpoczęcia nauki nie osiągnęli wyżej wspomnianego wieku. Znaczenia nie ma ponadto tryb oraz rok studiów osoby starającej się o kredyt. O kredyt można się zatem starać zarówno na początku studiów jak i w trakcie ich trwania.

Głównym kryterium, według którego banki przyznają preferencyjne kredyty studenckie jest wysokość dochodów w rodzinie studenta. Maksymalna kwota dochodu na osobę, która uprawnia do otrzymania kredytu ustalana jest corocznie przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego i w ubiegłym roku akademickim wynosiła 2,5 tysiąca złotych brutto. Ministerstwo wprowadziło jednak pewne zmiany do sposobu wyliczania dochodu na osobę w rodzinie i od października tego roku brane będą pod uwagę dochody netto. Będą one zatem liczone w taki sposób, jak w przypadku starania się o stypendium socjalne na uczelni, co znacznie zmniejszy ilość formalności koniecznych do załatwienia podczas ubiegania się o kredyt.

Kolejnym wymaganiem, jakie banki stawiają studentom ubiegającym się o preferencyjny kredyt studencki jest dostarczenie odpowiednich dokumentów świadczących o zabezpieczeniu kredytu. Najczęściej oznacza to niestety znalezienie odpowiednich poręczycieli spełniających dość wygórowane kryteria zarówno dochodowe jak i wiekowe. Z reguły poręczycielami takich kredytów zostają rodzice studenta, dlatego dla osób pochodzących z najuboższych rodzin przedstawienie wiarygodnych dla banku poręczeń stanowi znaczną barierę w ubieganiu się o preferencyjną pożyczkę studencką. W ubiegłym roku z powodu braku poręczeń banki odrzuciły  jedną szóstą wniosków o  kredyt studencki. Z myślą o grupie studentów, dla której pożyczka mogłaby być szansą na studiowanie, jednak brak poręczycieli uniemożliwia jej zaciągnięcie, Ministerstwo wprowadziło pewne zmiany dotyczące wymaganych zabezpieczeń. Od tego roku najbiedniejsi studenci, w rodzinach których dochód na osobę nie przekracza 600 zł, będą mogli skorzystać z pełnego poręczenia Banku Gospodarstwa Krajowego. Przy dochodach od 600 do 1000 zł poręczenie wyniesie 70 procent pożyczki.

Zainwestuj w przyszłość z kredytem studenckim

Kredyt studencki z jednej strony umożliwia podjęcie studiów przez osoby znajdujące się w gorszej sytuacji materialnej. Miesięczna transza kredytu w wysokości 600 zł wraz ze stypendium socjalnym czy naukowym stanowi bowiem kwotę, która jest wystarczająca do utrzymania się studenta. Z drugiej strony z preferencyjnej pożyczki studenckiej warto skorzystać nie będąc zmuszonym do zaciągnięcia kredytu. Może to być bowiem doskonałe źródło oszczędności, które po zakończeniu studiów posłużą jako środki na start nowego etapu życia. Warto zauważyć, że oprocentowanie kredytu studenckiego paradoksalnie jest dużo niższe niż każdego niemal oferowanego na rynku konta oszczędnościowego lub lokaty. Deponując otrzymywane od banku co miesiąc pieniądze na lokacie czy koncie oszczędnościowym, których oprocentowanie w zależności od oferty banku wynosi obecnie około 6% w skali roku, po zakończeniu studiów trwających 5 lat można by było odłożyć prawie 34 tysiące złotych z uwzględnieniem tzw. podatku Belki. Kwota ta nie jest może zbyt imponująca, jednak mając na uwadze, że przez cały okres pobierania kredytu oraz kolejne dwa lata po studiach bank nie nalicza odsetek, są to pieniądze uzyskane bez ponoszenia żadnych kosztów oraz ryzyka. Oczywiście na kredycie studenckim można zarobić znacznie więcej inwestując środki na przykład w fundusze lub bezpośrednio na giełdzie. W tym przypadku należy mieć jednak świadomość ryzyka, jakie wiąże się z takimi formami lokowania pieniędzy.

Zgromadzone dzięki kredytowi studenckiemu środki mogą w przyszłości posłużyć na przykład jako wkład własny przy kupnie mieszkania lub środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Rezygnując z takiej okazji trzeba mieć świadomość, że żadna instytucja finansowa nie pożyczy nam pieniędzy na wyżej wymienione cele na tak korzystnych warunkach jak w przypadku kredytu studenckiego. Dlatego bez względu na obecną sytuację materialną rozpoczynając studia warto pomyśleć o swojej przyszłości i zastanowić się nad zaciągnięciem preferencyjnego kredytu studenckiego, dzięki któremu start w nowy etap życia dla młodego człowieka będzie na pewno dużo łatwiejszy.

Autorka jest analitykiem iFIN24, www.ifin24.pl

***

Zakupy przed pierwszym dzwonkiem

Autor: Marta Dobrzańska

Pomimo, iż do końca wakacji pozostało jeszcze sporo czasu, w większości sieci handlowych właśnie rozpoczęły się kiermasze przyborów i akcesoriów szkolnych. Prawdziwe oblężenie zaczynają przeżywać również księgarnie. Sierpień to bowiem miesiąc wzmożonych wydatków związanych z przygotowaniem dzieci do nowego roku szkolnego.

Z roku na rok koszt przygotowania wyprawki szkolnej dziecka jest coraz wyższy. Stanowi on znaczne obciążenie dla budżetu domowego większości rodzin. Według badań CBOS w zeszłym roku polska rodzina na potrzeby dzieci związane z rozpoczęciem roku szkolnego wydała średnio 965 zł, co w przeliczeniu na jedno dziecko w wieku szkolnym wynosiło 601 zł. Największą cześć tej kwoty stanowią koszty podręczników. Za komplet podręczników dla ucznia początkowych klas rodzice muszą zapłacić średnio 200 zł. W przypadku uczniów gimnazjum i liceum  koszt ten jest znacznie wyższy i może to być wydatek rzędu nawet 600 zł.

Szkolna wyprawka to jednak nie tylko podręczniki. Ucznia wyposażyć trzeba również w przybory szkolne, takie jak plecak, piórnik, zeszyty, długopisy, ołówki a także strój do gimnastyki i obuwie do chodzenia po szkole. Generują one dodatkowe, spore koszty zwłaszcza, że dzieci w tej kwestii mają swoje wymagania i dużą wagę przywiązują do wyglądu akcesoriów, którymi będą się posługiwać przez najbliższy rok szkolny. Dużą popularnością cieszą się przybory z nadrukiem postaci z bajek i filmów. Ich jakość w wielu przypadkach jest jednak dużo gorsza od akcesoriów bez nadruków, za to cena często dwukrotnie wyższa.

Do kosztów, które rodzice muszą ponieść jeszcze przed pierwszym września doliczyć należy ponadto opłaty pobierane na początku roku szkolnego, takie jak ubezpieczenie czy składka na komitet rodzicielski. Wielu rodziców zapisuje swoje dzieci na różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne, np. kursy językowe, które z reguły opłacane są za cały semestr z góry. Stanowi to dodatkowe obciążenie finansowe dla domowego budżetu.

Najważniejszy jest dobry plan

Jak widać sierpień i początek września dla rodziców dzieci w wieku szkolnym oznacza niekończącą się listę wydatków. Aby w związku z rozpoczęciem roku szkolnego nie popaść w finansowe tarapaty, do kompletowania wyprawki szkolnej dla swojego dziecka należy się odpowiednio przygotować. W pierwszej kolejności konieczne jest stworzenie listy obowiązujących w szkole podręczników oraz niezbędnych przyborów. Przed pójściem do księgarni, warto zorientować się, które z wymaganych podręczników pokrywają się z tymi, które obowiązywały również z poprzednich latach a następnie popytać wśród znajomych posiadających dzieci w starszych klasach, czy mają w domu dane książki i mogliby je odsprzedać. Często w szkołach oraz w wyznaczonych miejscach w mieście organizowane są także kiermasze, na których nabyć można podręczniki szkolne po naprawdę okazyjnych cenach. Używane podręczniki kupić można także w antykwariatach. Warto zauważyć, że kupując używane podręczniki można zaoszczędzić nawet 40% w stosunku do ceny nowych książek. Niestety coraz częściej zdarza się, że kupno używanych książek jest niemożliwe. Spowodowane jest to częstymi zmianami programów nauczania w szkołach oraz aktualizacjami zawartości podręczników. Stanowi to duży problem zwłaszcza dla rodzin posiadających więcej niż jedno dziecko w wieku szkolnym, ponieważ w tej sytuacji podręczniki po starszym rodzeństwie stają się bezużyteczne.

Przed kupnem podręczników warto ich ceny porównać w różnych księgarniach. Może się bowiem okazać, że są one bardzo zróżnicowane i kupując w pierwszej napotkanej księgarni znacznie przepłacimy. Dobrze jest również poszukać podręczników w księgarniach internetowych oraz na portalach aukcyjnych. Z reguły oferują one książki po znacznie niższych cenach niż tradycyjne księgarnie i pomimo, iż w tym przypadku rodzice będą musieli zapłacić za przesyłkę, to taka forma zakupów może przynieść spore oszczędności. Dodatkowo wiele księgarni i sklepów internetowych przy większych zakupach oferuje rabaty lub darmową dostawę po przekroczeniu pewnej wartości zamówienia. W Internecie funkcjonuje wiele sklepów, które w swojej ofercie mają przybory i akcesoria szkolne, dlatego warto zastanowić się, czy również w przypadku tych przedmiotów bardziej korzystne nie będzie zamówienie ich przez Internet.

Jak sfinansować wydatki

Podczas sporządzania długiej listy wydatków szkolnych większość rodziców zastanawia się, skąd wziąć na nie środki. Najlepszym wyjściem jest sfinansowanie wyprawki szkolnej z posiadanych oszczędności. Niewiele jest jednak osób, które odpowiednio wcześnie pomyślało o kosztach związanych z przygotowaniem dziecka do roku szkolnego i zdążyło odłożyć potrzebną kwotę. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść rodzina. Dobrze jest poinformować np. dziadków, którzy z reguły lubią obdarowywać ukochanych wnuków prezentami o tym, co dziecku jest potrzebne do szkoły. Dzięki temu zamiast kolejnej zabawki dziecko dostanie coś, co naprawdę mu się przyda a lista wydatków, jakie ponieść muszą rodzice, ulegnie skróceniu. Oczywiste jest jednak to, że rodzina nie wyposaży dziecka we wszystkie niezbędne podręczniki i przybory szkolne, dlatego konieczne jest szukanie innego źródła wsparcia finansowego.

O ile w księgarni czy antykwariacie za zakupione podręczniki jednorazowo trzeba zapłacić wymaganą kwotę o tyle niektóre hipermarkety, w których większość rodziców kupuje przybory szkolne, oferuje sprzedaż ratalną. Takie rozwiązanie pozwala na rozłożenie kosztów w czasie. Może to być szczególnie pomocne w przypadku, kiedy rodzice muszą wyposażyć w akcesoria szkolne więcej niż jedno dziecko. Pamiętajmy jednak, że kupno na raty jest formą zaciągnięcia kredytu. Dlatego przed podjęciem takiej decyzji warto zwrócić uwagę, czy nie zawiera on dodatkowych ukrytych kosztów, o których klienci nie zawsze są informowani. Alternatywnym rozwiązaniem jest zwrócenie się o kredyt gotówkowy bezpośrednio do banku, zwłaszcza, że wiele z nich przygotowało z okazji rozpoczęcia roku szkolnego specjalne oferty. W obu przypadkach trzeba się jednak liczyć z tym, że poza kwotą zaciągniętej pożyczki, do banku trzeba będzie zwrócić również odsetki, które stanowią dodatkowy koszt wyprawki szkolnej niepotrzebnie obciążający domowy budżet.

Znacznie lepszym wyjściem jest uruchomienie limitu kredytowego na posiadanym rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowym. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że oprocentowanie jest dużo niższe niż w przypadku pożyczek gotówkowych. Co więcej, odsetki naliczane są od faktycznie wykorzystanej kwoty a nie od kwoty przyznanego limitu. Bank od operacji uruchomienia limitu pobiera prowizję w wysokości 1-2 procent przyznanej wartości limitu Korzystając z limitu na koncie trzeba ponadto pamiętać, że bank nie wyznacza wysokości miesięcznych rat, dlatego do spłaty limitu trzeba zmobilizować się samemu, co dla osób niezdyscyplinowanych może być bardzo trudne.

Wyprawkę szkolną można również sfinansować korzystając z karty kredytowej. Jest to dobre rozwiązanie szczególnie w sytuacji, kiedy jesteśmy pewni, że będziemy w stanie spłacić całość zadłużenia w przyszłym miesiącu. W tym przypadku skorzystamy bowiem z okresu bezodsetkowego, który w zależności od oferty wynosi 50-60 dni (30 dni okresu rozliczeniowego i 25-30 tzw. okresu grace period). Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli kredyt na karcie nie zostanie spłacony w terminie, jego koszty staną się bardzo wysokie, ponieważ bank naliczy odsetki od całych zakupów od początku okresu rozliczeniowego a nie tylko od momentu zakończenia okresu grace period. Karta kredytowa pozwala więc na przesunięcie w czasie wydatków związanych z rozpoczęciem roku szkolnego bez ponoszenia dodatkowych kosztów pod warunkiem, że skorzystamy z niej z rozsądkiem i w terminie spłacimy należną kwotę.

W tym miejscu warto również wspomnieć o programie „Wyprawka szkolna” corocznie organizowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. W ramach programu rodzice uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej oraz pierwszej klasy gimnazjum znajdujący się w ciężkiej sytuacji finansowej mogą liczyć na dofinansowanie do kupna podręczników szkolnych. Z pomocy skorzystać mogą rodziny, których dochód na członka rodziny nie przekracza 351 zł . Wnioski o dofinansowanie należy składać do dyrektora szkoły, do której w danym roku uczęszczał będzie uczeń. Lista rodzin uprawnionych do uzyskania zapomogi trafia następnie do wójta gminy, burmistrza lub prezydenta miasta, który przekazuje środki na rachunek bankowy szkoły. Pieniądze wypłacane są rodzicom po przedstawieniu dowodu zakupu podręczników. Maksymalna kwota dofinansowania w przypadku uczniów szkoły podstawowej wynosi 170 zł a w przypadku uczniów I klasy gimnazjum 280 zł.

Przygotowanie wyprawki szkolnej dla dziecka nie musi być problemem. Wystarczy o wydatkach związanych z rozpoczęciem roku szkolnego pomyśleć dużo wcześniej i w miarę możliwości odkładać nawet niewielkie kwoty, które w dłuższej perspektywie mogą dać całkiem pokaźną sumę. Dzięki temu unikniemy sytuacji, w której jedynym wyjściem jest skorzystanie z pożyczek lub kredytów obciążających budżet domowy dodatkowymi kosztami.

Autorka jest analitykiem iFIN24, www.ifin24.pl

***

Sposoby na dostatnią emeryturę

Autor: Tomasz Drożdż

W ciągu kilku najbliższych dni odbędzie się kolejne losowanie Otwartych Funduszy Emerytalnych. Osoby, które powinny wybrać swój fundusz, a jeszcze tego nie zrobiły mają czas do 10 lipca. Czasu pozostało niewiele, zatem warto go wykorzystać na zapoznanie się z dostępnymi ofertami, a także konsekwencjami wyboru jednej z nich. Na jakiej wielkości emeryturę możemy liczyć? Czy będzie to dla nas wystarczający dochód? Jakie są sposoby na dodatkową emeryturę? Im wcześniej postaramy się odpowiedzieć na te pytania, tym łatwiej będzie nam osiągnąć zadowalający efekt.

W ciągu kilku ostatnich dni ZUS wysłał ponad 265 tysięcy listów z przypomnieniem o obowiązku przystąpienia do jednego z 14 dostępnych otwartych funduszy emerytalnych. Listy otrzymają osoby, które podejmując swoją pierwszą pracę nie zdecydowały się na wybór żadnego z nich. Mają one czas tylko do 10 lipca. Jest to końcowy termin, po upływie którego spóźnialscy będą mogli liczyć już tylko na ślepy los. W losowaniu biorą udział  fundusze, które osiągnęły wyższe niż średnia stopy zwrotu w dwóch kolejnych okresach rozliczeniowych i ich udział w rynku nie przekracza 10 proc. Wyłączone są trzy fundusze o największej liczbie członków. Do najbliższego losowania, które odbędzie się 30 lipca zakwalifikowanych zostało 5 funduszy: Aegon, Allianz, Amplico, Pocztylion i Generali. Do każdego z nich zostanie przydzielona taka sama liczba osób. O wynikach losowania nowi członkowie zostaną poinformowani zarówno przez ZUS jak i przez odpowiednie OFE. W tym miejscu pojawia się pytanie, czy lepiej dokonać wyboru samemu, czy może jednak nie ma to większego znaczenia i dać się wylosować. W tym przypadku musimy pamiętać, że w grę wchodzą nasze własne pieniądze, o których zawsze lepiej decydować samemu niż ufać losowi.

Na co zatem zwracać uwagę podczas wyboru otwartego funduszu emerytalnego?

Przeglądając dostępną ofertę rynkową należy skupić się w szczególności na kosztach jakie będzie trzeba ponosić, pozycji w rankingach, wysokości aktywów OFE, a także akcjonariacie danego Funduszu.

Opłaty pobierane przez OFE są stosunkowo niewielkie – najczęściej tym niższe im większy jest fundusz. Od 2010 roku prowizja nie może przekraczać 3,5 proc. wartości składki. Analizując rankingi OFE musimy pamiętać, iż wiarygodne porównanie funduszy powinno obejmować jak najdłuższy okres. Spotyka się sytuacje, w których akwizytorzy przedstawiają wyniki swojego funduszu za niewielki okres czasu, tak aby stopa zwrotu była odpowiednio wysoka. Nie można zapominać, że niemal każdy Fundusz Emerytalny może pochwalić się imponującymi wynikami, ale np. tylko za miesiąc czy kwartał, podczas gdy w dłuższym okresie, który nas interesuje, nie wszystkie wypadają już tak dobrze.

Kolejnymi elementami wartymi uwagi podczas wyboru OFE są wysokość jego aktywów oraz akcjonariat. Fundusze o niewielkich aktywach (rzędu kilkaset milionów złotych) są w stanie szybciej dostosowywać się do zmieniającej się sytuacji na rynkach finansowych niż te, których wartość sięga kilku miliardów złotych. Z drugiej jednak strony „większe” fundusze mają środki na realizację projektów, wymagających dużego kapitału, które jednocześnie charakteryzują się wysokim poziomem zyskowności i atrakcyjności.
Wiarygodni akcjonariusze gwarantują z kolei odpowiedni poziom usług oferowanych przez dany fundusz.

Oprócz wymienionych kryteriów warto również porozmawiać ze znajomymi oraz rodziną na temat poziomu obsługi z jaką spotkali się w kontaktach z danym funduszem, ponieważ informacje z pierwszej ręki są równie przydatne co te w rankingach.

Jakie są sposoby na dodatkową emeryturę?

Wiele osób zakłada, że po przejściu na emeryturę ich potrzeby konsumpcyjne spadną. Nic bardziej mylnego. Nie tylko dlatego, że być może będziemy chcieli pomóc naszym dzieciom czy wnukom, ale przede wszystkim będziemy chcieli żyć na poziomie nie niższym niż podczas naszej pracy zawodowej. Dlatego musimy zadbać o to, aby nasza pierwsza emerytura nie różniła się znacznie od naszej ostatniej pensji.

Należy pamiętać, że ZUS pobiera składkę emerytlaną maksymalnie od 30-krotności średniego krajowego wynagrodzenia (nawet jeżeli zarabiamy więcej nie będzie to brane pod uwagę podczas obliczeń). Dlatego może się okazać, że dla części osób będzie to niewystarczająca kwota. Polegając wyłącznie na obowiązkowym  systemie (I i II filar tj. ZUS  i OFE), możemy liczyć na dochód rzędu 50 – 60 proc. dotychczas otrzymywanej miesięcznej pensji.  Warto zatem pomyśleć o III filarze, czyli o możliwościach dodatkowego oszczędzania na własną emeryturę.

Decydując się na III filar mamy do wyboru Indywidualne Konta Emerytalne (IKE), Pracownicze Programy Emerytalne (PPE), a także oszczędzanie we własnym zakresie (np. na lokacie). Przewagą dwóch pierwszych metod jest zwolnienie z 19– procentowego podatku od zysków kapitałowych, tzw. podatku Belki.

Prawo umożliwia posiadanie tylko jednego konta IKE, przy czym po roku bez żadnych opłat da się zmienić instytucję, która je prowadzi. W ramach IKE możemy oszczędzać korzystając z różnych form lokowania kapitału, zaczynając od obarczonych niskim ryzykiem jak inwestycja w obligacje czy założenie lokaty, aż po bardziej ryzykowne inwestowanie na giełdzie. Ważną cechą IKE jest fakt, iż bez przeszkód możemy zmieniać formę oszczędzania w obrębie oferty danej instytucji finansowej. Wybierając IKE jako dodatkową emeryturę musimy liczyć się z obowiązującymi rocznymi limitami wpłat na konto (w 2011 roku wynoszą one 10 077 zł).

Kolejna formą oszczędzania na emeryturę są Pracownicze Programy Emerytalne. W ich przypadku składka opłacana jest przez pracodawcę lub pracownika, przy czym górny limit wpłat pracownika jest określony w rozporządzeniu.
PPE mogą być prowadzone z w postaci:

  • funduszu emerytalnego,
  • umowy grupowego ubezpieczenia na życie pracowników z zakładem ubezpieczeń w formie grupowego ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym
  • umowy o wnoszenie przez pracodawcę składek pracowników do funduszu ubezpieczeniowego,
  • zarządzania zagranicznego.

W ramach PPE odprowadza się dwa rodzaje składek: podstawową i dodatkową. Składka podstawowa jest finansowana przez pracodawcę i jej górny limit to 7% wynagrodzenia pracownika. Z kolei składka dodatkowa jest finansowana przez uczestnika z jego wynagrodzenia.

Na emeryturę możemy również oszczędzać we własnym zakresie. Najważniejsze tutaj jest, aby zacząć to robić jak najwcześniej, nawet jeżeli w grę wchodziłyby niewielkie kwoty. To, ile dokładnie powinniśmy regularnie inwestować zależy oczywiście od naszym możliwości finansowych.  Załóżmy, że odkładamy co miesiąc przez 40 lat kolejno 100, 250 i 500 złotych w funduszu inwestycyjnym. Przyjmując średnią roczną stopę zwrotu 5% rocznie (bardzo ostrożnie) po 40 latach uzyskamy odpowiednio: 133 tys. złotych, 332 tys. i 663 tys. Są to znaczące kwoty, które można osiągnąć nie aż tak wielkim nakładem środków.

Emerytura to dla wielu z nas temat odległy. Warto jednak jak najszybciej zacząć o niej myśleć i zadbać o swoją przyszłość już teraz.

Autor jest analitykiem iFIN24, www.ifin24.pl

***

Przezorny (turysta) zawsze ubezpieczony, czyli o ubezpieczeniach podróży wakacyjnych.

Autorka: Marta Dobrzańska

Przed nami sezon wakacyjny. Wiele osób zapewne zaplanowało już wyjazdy w mniej lub bardziej odległe miejsca. Nie każdy jednak przygotowując się do urlopu myśli o kupnie ubezpieczenia turystycznego, które chroni przed ewentualnymi stratami finansowymi związanymi z nieprzewidzianymi sytuacjami.

Rynek ubezpieczeń oferuje w dzisiejszych czasach polisy turystyczne o bardzo szerokim zakresie. Jedne zabezpieczają samochód na czas podróży, inne przydatne są w przypadku utraty lub zniszczenia bagażu. Od niedawna dostępne są również ubezpieczenia od nieprzewidzianych nieszczęść uniemożliwiających wyjazd na wakacyjny wypoczynek.

Najbardziej podstawowym i najważniejszym ubezpieczeniem podczas wakacyjnych podróży jest jednak ubezpieczenie kosztów leczenia (KL). Nagły wypadek czy choroba mogą przydarzyć się przecież wszędzie i każdemu, bez względu na obecny stan zdrowia. Może się wówczas okazać, że podczas wyjazdu wakacyjnego konieczna będzie interwencja lekarza a nawet pobyt w szpitalu. Problem właściwie nie istnieje, jeżeli zdarzenie będzie miało miejsce na terenie Polski, ponieważ większość z nas jest ubezpieczona i w całym kraju mamy możliwość korzystania z bezpłatnej opieki medycznej. Z pomocy lekarskiej w ramach ubezpieczenia zdrowotnego w Narodowym Funduszu Zdrowia możemy również korzystać w państwach Unii Europejskiej. Warunkiem jest posiadanie tzw. Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Można ją otrzymać po złożeniu odpowiedniego wniosku w wojewódzkich oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia. Trzeba jednak pamiętać o tym, że takie ubezpieczenie obowiązuje tylko i wyłącznie w placówkach publicznych oraz że nie są z niego pokrywane koszty transportu do szpitala i koszty zakupu niezbędnych środków opatrunkowych i lekarstw. Ponadto, w przypadku potrzeby skorzystania z opieki medycznej, musimy najpierw zainwestować własne środki na leczenie. Dopiero po powrocie do Polski są nam one refundowane i tylko do wysokości 70% kwoty poniesionych wydatków. Dlatego pomimo posiadania standardowego ubezpieczenia i otrzymania Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego, warto przed podróżą pomyśleć o kupnie dodatkowej polisy, dzięki której w razie nagłego wypadku przysługują nam wszelkie prawa skorzystania z bezpłatnej pomocy również w placówkach prywatnych. Jest to dobry pomysł, zwłaszcza, że cena takiego ubezpieczenia przy tygodniowym wyjeździe do krajów Unii Europejskiej nie przekracza kilkudziesięciu złotych a może ono pokryć koszty leczenia nawet na kwotę 40 000 zł.

Zakup ubezpieczenia kosztów leczenia jest niezbędny, gdy wyjeżdżamy na wakacje poza Unię Europejską. Jeżeli nie mamy wykupionego ubezpieczenia, wówczas koszty leczenia czy hospitalizacji musimy w całości pokryć z własnej kieszeni. Może to spowodować poważne nadwyrężenie domowego budżetu. Nawet najmniejsza pomoc lekarska jest bowiem bardzo droga. Przykładowo może się okazać, że za założenie zwykłego opatrunku gipsowego nieubezpieczony turysta zapłaci ponad 2 tys. złotych.

Obecnie biura podróży organizujące wyjazdy zagraniczne mają obowiązek ubezpieczać swoich klientów, dlatego w cenę każdej wycieczki wkalkulowane jest podstawowe ubezpieczenie kosztów leczenia. Jeżeli natomiast wyjazd organizujemy na własną rękę, o polisę ubezpieczeniową musimy zatroszczyć się sami. W obu przypadkach przy zakupie ubezpieczenia warto zwrócić uwagę na sumę ubezpieczenia, czyli górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela, zakres ochrony oraz wyłączenia, w których zdefiniowane są zdarzenia nie podlegające ubezpieczeniu (np. szkody powstałe w wyniku uprawiania sportów ekstremalnych, leczenie dolegliwości wynikających z chorób przewlekłych).

Wiele agencji ubezpieczeniowych wraz z polisą KL oferuje pakiet assistance, w skład którego wchodzi szereg udogodnień łagodzących skutki nieprzewidzianych zdarzeń zaistniałych w czasie pobytu za granicą. W ramach ubezpieczenia organizowana jest nie tylko pomoc medyczna wraz z transportem medycznym ale również pokrywane są koszty wcześniejszego powrotu do kraju w przypadku wystąpienia poważnych zdarzeń losowych w miejscu zamieszkania (zdarzeniem takim może być np. wypadek lub śmierć bliskiej osoby, pożar mieszkania). Niektórzy ubezpieczyciele w ramach usługi oferują również pomoc prawną w razie, gdyby ubezpieczony w trakcie podróży zagranicznej wszedł w konflikt z prawem a także pomoc w przypadku utraty dokumentów, kart kredytowych, biletów lotniczych np. w wyniku kradzieży lub ich zgubienia.

Bardzo przydatnym ubezpieczeniem turystycznym jest również ubezpieczenie bagażu. Dzięki niemu, w przypadku utraty, zniszczenia lub uszkodzenia bagażu na skutek wyszczególnionych w umowie zdarzeń losowych, ubezpieczonemu wypłacane jest odszkodowanie. Niektórzy ubezpieczyciele zapewniają ponadto zakup najpotrzebniejszych przedmiotów osobistych, jeżeli nastąpiło opóźnienie w dostarczeniu bagażu lub pokrywają koszty wysyłki bagażu do miejsca pobytu ubezpieczonego. Oprócz typowego bagażu, ubezpieczeniem można także objąć przewożony sprzęt sportowy czy fotograficzny. Ochronie nie podlegają natomiast pieniądze w gotówce lub innej formie, biżuteria, dzieła sztuki, a często również sprzęt komputerowy. Wykupując ubezpieczenie bagażu, podobnie jak w przypadku każdej polisy, warto zwrócić uwagę na sumę ubezpieczenia. Te oferowane w ramach pakietów podróżnych z reguły są zbyt niskie, by pokryć rzeczywiste straty (suma ubezpieczenia najczęściej nie przekracza kwoty 5000 zł). Dlatego dobrze jest wybrać takie ubezpieczenie, które pozwala na określenie sumy w zależności od wartości przedmiotów znajdujących się w bagażu. Bardzo istotną kwestią jest również to, czy ubezpieczenie ma wartość rzeczywistą czy odtworzeniową. W przypadku pierwszej z nich, kwota odszkodowania zostanie pomniejszona o stopnień amortyzacji, co oznacza zaniżenie wartości utraconych przedmiotów. Ubezpieczenie takie praktycznie uniemożliwia odtworzenie stanu posiadania sprzed zdarzenia bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Bardziej korzystne jest więc ubezpieczenie na wartość nową czyli odtworzeniową, które gwarantuje wypłacenie kwoty pokrywającej koszt zakupu utraconych przedmiotów. Warto także przyjrzeć się liście zdarzeń, które kwalifikują się do wypłaty odszkodowania. W wielu przypadkach lista ta jest mocno ograniczona i sprowadza się do wypadków, w których utrata lub zniszczenie przewożonych przedmiotów jest raczej niemożliwa.

Nowością wśród ubezpieczeń wakacyjnych oferowanych przez biura podróży przy zakupie wycieczek są polisy od rezygnacji z wyjazdu. W przypadku wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń, uniemożliwiających wyjazd, klient biura, który wykupił takie ubezpieczenie, może w każdej chwili wycofać się z wyjazdu. W zależności od, tego, na ile dni przed rozpoczęciem turnusu klient odstąpił od umowy, zwracana jest mu odpowiednia część kwoty wpłaconej w biurze podróży. W przypadku, kiedy do wyjazdu pozostało minimum 30 dni, klient otrzymuje całą zainwestowaną kwotę, na 2 dni przed odlotem biuro potrąca natomiast 40% wartości wycieczki. Koszt ubezpieczenia od rezygnacji z wyjazdu zależy od ceny wycieczki i wynosi z reguły od 100-200 zł.

Warto w tym miejscu wspomnieć również o ubezpieczeniach, jakie powinniśmy wykupić udając się w podróż własnym autem. W tym przypadku konieczne jest ubezpieczenie samochodu na czas wyjazdu bowiem podobnie jak uczestnikowi wycieczki choroba czy wypadek może przydarzyć się wszędzie, tak i samochody psują się i miewają stłuczki nie tylko w Polsce ale i poza granicami kraju. W większości krajów europejskich wystarczającym zabezpieczeniem przed odpowiedzialnością kierowcy w razie spowodowania wypadku jest ubezpieczenie OC wykupione w Polsce. Jeżeli więc za granicą wyrządzimy szkodę innemu uczestnikowi ruchu, nasz ubezpieczyciel pokryje koszty związane z naprawą tych szkód. Wybierając się jednak w takie kraje jak: Ukraina, Rosja, Białoruś, Turcja, Albania, Andora, Serbia czy też Maroko, polskie ubezpieczenie okaże się niewystarczające. Niezbędne jest w tym przypadku posiadanie Międzynarodowego Certyfikatu Ubezpieczeniowego, zwanego Zieloną Kartą. Dokument ten stanowi dowód, że jego posiadacz objęty jest ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej (OC) a nabyć go można u swojego ubezpieczyciela. Dodatkowym zabezpieczeniem, które w czasie podróży chroni kierowcę przed ponoszeniem kosztów w przypadku awarii, kradzieży samochodu lub wypadku jest ubezpieczenie assistance. W ramach usługi zakłady ubezpieczeniowe oferują m.in.: holowanie pojazdu do najbliższego serwisu, pomoc medyczną dla kierowcy i pasażerów a także zapewniają nocleg dla kierowcy i pasażerów w przypadku, gdy naprawa samochodu nie może odbyć się w dniu wystąpienia awarii.

Planując budżet na wakacyjne wyjazdy, które i tak z reguły znacznie obciążają domowe finanse,  niewiele osób myśli o przeznaczeniu środków na dodatkowe ubezpieczenia. Warto jednak zastanowić się, czy nie lepiej jest dołożyć do kosztów wycieczki 100 czy nawet 200 zł ale w zamian za to beztrosko spędzić urlop nie obawiając się o to, że w razie nagłego nieszczęśliwego zdarzenia poniesione koszty będą niewspółmiernie wyższe.

Autorka jest analitykiem iFIN24 www.ifin24.pl

***

Finanse na długi weekend

Autor: Michał Banaś

Zbliżają się dwa długie weekendy – majowy oraz czerwcowy. Są to idealne dni do odpoczynku zarówno aktywnego, jak i biernego. Ponieważ są to dni wolne od pracy, toteż znaczna część Polaków robi zakupy na kilka dni przed lub nawet w ostatni wieczór przed początkiem długiego weekendu.

Te ostatnie godziny przed oczekiwanym odpoczynkiem są mocno wykorzystywane przez sieci handlowe, by przyciągnąć więcej klientów i sprzedać większą ilość produktów. Poniżej przedstawię kilka wskazówek dotyczących robienia zakupów, które często umykają uwadze w czasie pośpiesznego kupowania, a mogą przynieść często sporo oszczędności w domowym budżecie.

Przede wszystkim pośpiech jest sprzymierzeńcem sklepu, w którym robimy zakupy. Jesteśmy wówczas bardziej podatni na różne chwyty marketingowe stosowane przez sklepy, by klient wydał więcej pieniędzy. Zatem zanim wybierzemy się do sklepu po weekendowe zakupy należy nie tylko przemyśleć czego potrzeba, ale spisać to wszystko na kartce i robiąc zakupy trzymać się wcześniej zapisanych pozycji na liście. Sprawi to, że wchodząc do sklepu skierujemy uwagę tylko na potrzebne nam produkty i na pewno nie wydamy pieniędzy na zbędne przedmioty.

Robiąc zakupy warto porównywać ceny produktów z ich zawartością. Często jest tak, że dany produkt mimo, że jest w korzystnej cenie, to de facto jego opakowanie skrywa np. mniejszą wagę lub ilość sztuk. Dopiero w domu spokojnie wczytując się w opis zakupionego produktu okazuje się, że podjęliśmy decyzję ekonomicznie mniej korzystną.

Przed weekendem w sklepach można znaleźć wiele promocji. Często  zdarza się, że są one warte uwagi, jednak pod warunkiem, że porówna się ceny w kilku sklepach. Upewnimy się w ten sposób, że dany produkt jest naprawdę w atrakcyjnej cenie.

Propozycją dla osób które planują długoterminowo, ale nie tylko, jest rozwiązanie, by zastanowić się ile pieniędzy z domowego budżetu chcemy przeznaczyć na zakupy przed długim weekendem oraz  na przyjemności związane z jego spędzaniem. Dobrze jest następnie przygotować gotówkę przewidzianą na zakupy i udać się do sklepu, nie mając przy sobie dodatkowych środków. Wtedy będziemy mieli kontrolę i hamulec w razie, gdybyśmy chcieli wydać więcej pieniędzy niż założyliśmy. Podobnie należy postąpić przed wyjazdem na długi weekend.  Takie rozwiązanie sprawi, że wydamy nie więcej niż zaplanowaliśmy oraz w naszym budżecie domowym zostanie więcej pieniędzy.

Jedną z wielu zalet długiego weekendu jest to, iż poza odpoczynkiem oferuje on także czas, który można poświecić na przegląd finansów domowych, zaplanowanie wydatków na następny miesiąc a nawet już teraz pomyśleć o okresie letnim i wakacjach oraz przewidzieć ich koszty. Bo choć w czasie weekendu istnieje wiele okazji, by wydać lub zaoszczędzić  pieniądze, to jednak najwięcej zyskamy, kiedy spożytkujemy trochę czasu na planowanie budżetu domowego. W rezultacie odniesiemy ciąg podobnych korzyści przez cały okres, który zaplanujemy.

Autor jest analitykiem iFIN24 SA, www.ifin24.pl

***

Wiosenne porządki w finansach osobistych

Autor: Tomasz Drożdż

Czas wiosny to odpowiedni okres na uporządkowanie swojego domowego budżetu.  Zbliżają się  święta – okres wzmożonych zakupów, ale jednocześnie mamy przed sobą perspektywę wakacyjnych wydatków, które często znacząco wpływają na stan naszego portfela.

Zanim jednak zaczniemy planować letnie wyjazdy czy też domowe remonty, powinniśmy sprawdzić w jakiej kondycji znajdują się nasze finanse. Dzięki temu dowiemy się na jakie wydatki możemy sobie pozwolić, a z czego ewentualnie będziemy musieli zrezygnować.

Pierwszym krokiem, jaki warto podjąć jest prześledzenie naszych wydatków, które poczyniliśmy w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Przypomnijmy sobie, które zakupy finansowaliśmy debetem bądź pożyczką od rodziny lub przyjaciół. Najczęściej są to nieduże kwoty, z których zdajemy sobie jednak sprawę dopiero wtedy, kiedy musimy je uregulować wraz z naliczonymi już odsetkami.

Analizując budżet domowy należy w szczególności wziąć pod lupę zobowiązania, które są najdroższe w utrzymaniu tj. karty kredytowe oraz wspomniane wcześniej debety na rachunkach bieżących. O ile w przypadku kart mamy do dyspozycji okres bezodsetkowy (grace period), o tyle w przypadku kont osobistych, odsetki naliczane są od razu od momentu przekroczenia debetu. Powinniśmy zatem przeglądnąć najbardziej aktualne wyciągi i  na tej podstawie podjąć decyzję, jakie zobowiązanie spłacić najszybciej. Dzięki temu do minimum ograniczymy koszty zaciągniętych długów. W sytuacji, gdzie nasz dług jest tak duży, że nie jesteśmy w stanie go spłacić jednorazowo, istnieje możliwość negocjacji z bankiem rozłożenia płatności na raty.

Jeżeli w naszym portfelu znajdują się również „lichwiarskie” szybkie pożyczki, powinniśmy postarać się spłacić je jak najszybciej. Powodem tego jest ich bardzo duży koszt, który wynika nie tylko z wysokiego oprocentowania, ale także z dodatkowych – często niespodziewanych – opłat, np. za rozpatrzenie reklamacji czy też przechowanie przedmiotu zabezpieczenia.

Kiedy poradzimy sobie już z niespłaconymi kartami i rachunkami, czas uporządkować  zobowiązania większego kalibru, takie jak kredyt hipoteczny i samochodowy. Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, w której nie będzie w stanie spłacić zaciągniętego długu np. na skutek nieprzewidzianych wydarzeń takich jak strata pracy czy nagła choroba.  Co w takiej sytuacji powinniśmy zrobić ? Bardzo ważne jest, aby zamiast czekać aż bank upomni się o zapłatę zaległej raty, udać się do placówki i podjąć próbę negocjacji wysokości płaconej raty. Niewykluczone, że pod pewnymi warunkami – np. włączenie do kredytu kogoś z rodziny czy ustanowienie dodatkowego zabezpieczenia – uda nam się przekonać bank do przejściowego obniżenia płaconej raty lub zawieszenia na czas określony płacenia np. odsetek czy kapitału. Na wniosek klienta bank może również wydłużyć okres spłaty. Dzięki temu raty będą mniejsze, jednak przy jednoczesnym wzroście kosztów całego kredytu. W takiej sytuacji do umowy o kredyt dołącza się aneks, który zawiera nowy harmonogram spłat. Często bank żąda uiszczenia dodatkowej opłaty w związku z wystawieniem aneksu.

Co natomiast możemy zrobić, jeżeli nasz budżet obarczony jest kilkoma różnymi kredytami, których nie dajemy rady obsłużyć? Najwygodniejszym rozwiązaniem jest kredyt konsolidacyjny. Daje on możliwość płacenia jednej raty, zamiast kilku dotychczasowych. Dzięki temu miesięcznie opłacamy mniej rachunków, co przekłada się na wyeliminowanie problemów z terminowym regulowaniem wielu płatności (rat). Znacznie prościej jest obsłużyć jeden kredyt, niż kilka jednocześnie. Konsolidacja zobowiązań oznacza również mniejsze oprocentowanie oraz dłuższy okres kredytowania. Wartość miesięcznej raty jest bardzo często niższa niż suma wcześniej nie skonsolidowanych zobowiązań, a termin płatności może trwać nawet do 35 lat. Wszystkie formalności, z jakimi musimy się uporać starając się o kredyt konsolidacyjny są bardzo podobne, jak w przypadku innych kredytów. Niezbędne jest przygotowanie zaświadczeń o wysokości naszych dochodów oraz dokumentów związanych z nieruchomością, jeśli będzie ona zabezpieczeniem kredytu (nieruchomość nie musi być własnością osoby ubiegającej się o kredyt).

Wiosenne porządki w finansach osobistych to nie tylko opanowanie i spłata uciążliwych zobowiązań, ale także przemyślane planowanie przyszłych wydatków oraz utrzymywanie ich na odpowiednim poziomie w stosunku do własnych dochodów.  Pomocne będzie także odkładanie choćby niewielkiej części (np. 5%) swoich comiesięcznych zarobków. Dzięki temu nieprzewidziane wydatki nie będą tak uciążliwe dla naszego budżetu. Musimy również pamiętać o rozsądnym korzystaniu z produktów finansowych (kart kredytowych, pożyczek, kredytów) oraz od czasu do czasu przeprowadzać analizę w celu obniżenia kosztów ich obsługi.

Autor jest analitykiem iFIN24 SA, www.ifin24.pl

***

Świątecznie prezenty: poradnik dla spóźnialskich

Autor: Marta Jakusz-Gostomska

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. Do rodzinnego spotkania podczas Wieczerzy Wigilijnej zostało zaledwie kilka dni. Jest to ostatni dzwonek, aby pomyśleć o upominkach gwiazdkowych dla najbliższych.

Z badań przeprowadzonych przez firmę Deloitte wynika, iż w tym roku przeciętna polska rodzina na prezenty świąteczne przeznaczy prawie połowę świątecznego budżetu czyli około 700 zł. Bardziej przezorni zatroszczyli się o nie jeszcze zanim świąteczny szał zakupowy rozpoczął się na dobre, jednak ciągle są i tacy, którzy rok rocznie wybór upominków odkładają na ostatnia chwilę.

Niezależnie od tego, czy o kupnie upominków pomyślimy z dużym wyprzedzeniem czy tuż przed świętami, zawsze napotkamy na podobny problem – co wybrać, aby gwiazdkowy prezent dla każdego członka rodziny był tym wymarzonym? Często bowiem zdarza się, że pod choinką czeka na nas rzecz, która nie odpowiada naszemu gustowi lub jest kompletnie nieprzydatna. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych przez PBI, które mówią, iż co piąty Polak jest rozczarowany prezentami gwiazdkowymi. Spośród badanych osób aż 35 % nie zamierza z nich korzystać , 18 % nie ma pomysłu, co z nimi zrobić a prawie 15 % wykorzysta je jako prezent dla kogoś innego.

Badania wskazują ponadto, iż najczęściej jesteśmy niezadowoleni z otrzymania rzeczy osobistych takich jak kosmetyki, odzież, bielizna czy obuwie, które w ubiegłym roku były jednocześnie najpopularniejszymi prezentami gwiazdkowymi (rzeczy osobiste otrzymało prawie 50% ankietowanych). W ciągu ostatnich kilku lat tendencja ta zaczęła się jednak powoli zmieniać. Prezenty osobiste powoli zaczynają być wypierane przez drobny sprzęt elektroniczny, taki jak iPody, konsole do gier, aparaty cyfrowe, przenośne systemy nawigacyjne oraz gospodarstwa domowego (np. ekspresy do kawy, roboty kuchenne). Potwierdzają to eksperci serwisu porównującego ceny produktów Nokaut.pl, którzy badając statystyki odwiedzin strony i wyszukiwania poszczególnych produktów odnotowali znaczny wzrost wyszukiwania wyżej wymienionych produktów w okresie przedświątecznym w stosunku do lat ubiegłych.

Co zatem zrobić, aby uniknąć wpadki z nietrafionym prezentem? Przede wszystkim warto poświęcić trochę czasu na zastanowienie się nad ewentualnymi propozycjami oraz nie traktować zakupu prezentów jako coś, bez czego Święta w ogóle nie mają prawa się odbyć. Przy wyborze upominków pomocne będzie, jeśli znamy upodobania osoby obdarowywanej – jeśli wiemy, czym się interesuje, jakie ma marzenia.

Dobrym pomysłem jest również opracowanie pewnego rodzaju strategii zakupowej – klucza, według którego będziemy kupować prezenty – kluczem takim może być np. troska o kondycję fizyczną członków rodziny i zakup dla każdego z nich sprzętu sportowego lub dbałość o rozwój intelektualny, a w efekcie obdarowanie bliskich np. książkami. Pomysłów na gwiazdowe prezenty można poszukać również w Internecie. Z badań firmy Deloitte wynika, że do tego celu najczęściej wykorzystywane są serwisy aukcyjne – korzysta z nich 65% badanych oraz porównywarki cenowe (64% badanych).

Internet stanowi dobre miejsce nie tylko do poszukiwań pomysłów ale również do samych zakupów. W tym roku świąteczne prezenty w sieci zakupi aż 33 % ankietowanych. Jest to dobre miejsce nie tylko ze względu na wygodę i duży wybór produktów ale również ze względu na różnice w cenach pomiędzy produktami, jakie możemy kupić w tradycyjnych sklepach a ich odpowiednikami oferowanymi przez sklepy internetowe lub portale aukcyjne. Według ekspertów serwisu aukcyjnego Allegro.pl kupując w sieci można zaoszczędzić średnio 20 % a różnica w cenie produktu może wynosić nawet 32 %. Niestety, jeżeli nie zajęliśmy się zakupami przez Internet odpowiednio wcześnie, to dla „spóźnialskich” ze względu ograniczoną wydajność Poczty Polskiej oraz firm kurierskich może być już za późno – może okazać się, że zakupione w sieci prezenty nie dojdą na czas. Warto też pamiętać, że koszt przesyłki często jest znaczny, zwłaszcza w przypadku szybkiej przesyłki kurierskiej która ma szansę dotrzeć przed świętami. Czasem lepiej jest poszukać świątecznych upominków w tradycyjnych sklepach. Taką formę zakupów w tym roku według wyników badań wybierze 70% konsumentów.

Wiele hipermarketów przygotowało specjalne świąteczne rabaty przyciągające rzesze klientów, którzy zakupy świąteczne odkładają na ostatnią chwilę. Należy jednak pamiętać, iż często zdarza się, że hasło „promocja” jest jedynie marketingowym chwytem i nie ma nic wspólnego z faktyczną obniżką ceny. Dlatego przed zakupem warto porównać cenę artykułu promocyjnego w danym sklepie z cenami oferowanymi przez inne sieci handlowe lub korzystając z internetowych porównywarek cen jak Skąpiec, Ceneo czy Nokaut. Dobrze jest również dokładnie sprawdzić faktyczną cenę produktu, gdyż duże hipermarkety czasami wykorzystują pośpiech kupujących oraz ogromne kolejki przy kasach zaniżając ceny na półkach. Klient orientuje się dopiero przy kasie a często nawet w ogóle nie zauważa, że wybrany produkt jest droższy niż powinien. Dlatego nawet, jeśli nie skompletowaliśmy upominków dla wszystkich członków rodziny, ponieważ ciągle mamy nadzieję, że uda nam się kupić coś w okazyjnej cenie, może warto przeczekać przedświąteczny szał zakupowy i po Świętach na spokojnie poszukać rzeczy, która naprawdę sprawi radość bliskiej osobie. Aby osoba ta nie była zbytnio poszkodowana podczas Wigilijnego Wieczoru, kiedy to wszyscy będą z zapałem rozpakowywać swoje prezenty, można na przykład do pudelka włożyć kartkę z nazwą przedmiotu, który planujemy podarować (np. narty). Można wręcz dołączyć dokładne zdjęcie modelu pobrane ze strony producenta a po świętach zamówić dany produkt w sieci. W ten sposób unikniemy nieprzemyślanego zakupu a przez to problemu z nietrafionym prezentem.

Problem wyboru odpowiedniego prezentu oraz miejsca jego zakupu nie są jednak jedynymi dylematami, z jakimi musimy się zmierzyć podczas planowania Świąt Bożego Narodzenia. Niezwykle ważną kwestią jest określenie źródła finansowania świątecznych wydatków, w tym kosztów upominków gwiazdkowych. Minione lata ubiegły pod znakiem tzw. kredytów świątecznych, z których zakup prezentów finansowała dużą część gospodarstw domowych. W tym roku, głównie ze względu na kryzys oraz aktualnie posiadane zadłużenie, Polacy pozostaną przy sfinansowaniu gwiazdkowych prezentów głównie ze środków bieżących oraz własnych oszczędności. Z badań Pentora wynika, że zaledwie 5% badanych planuje wspomóc się kredytem, 3% zapłaci za upominki kartą kredytową, a 2% skorzysta z szybkiej pożyczki gotówkowej.

Decydując się na pomoc instytucji finansowej w finansowaniu świątecznych wydatków poprzez zaciągnięcie kredytu gotówkowego należy zawsze pamiętać o przemyśleniu wszystkich za i przeciw takiej decyzji. Banki coraz częściej obniżają wymagania finansowe i upraszczają procedury udzielania kredytów przez co zachęcają do skorzystania z „super oferty świątecznej” . Często jednak okazuje się, że ta „ super oferta” zawiera w sobie mnóstwo różnego rodzaju gwiazdek, o których nieroztropny klient dowiaduje się po fakcie.

Korzystniejszą opcją w tym przypadku jest wykorzystanie linii kredytowej lub zaciągnięcie debetu na rachunku oszczędnościowo – rozliczeniowym. Podstawową zaletą drugiej z nich jest dużo niższe oprocentowanie niż w przypadku szybkich kredytów gotówkowych oraz niewygórowane koszty dodatkowe. Przykładowo prowizja dla kredytów gotówkowych może wynosić nawet 5% kwoty przyznanego kredytu podczas, gdy prowizja na ROR waha się w granicach 1-2 % przyznanego limitu. Korzystając natomiast z karty kredytowej mamy możliwość odłożenia spłaty wydatku bez oprocentowania nawet na dwa miesiące.

Inną możliwością dla osób, których nie stać na kupno prezentów z własnych oszczędności jest zakup na raty. Coraz częściej mechanizm ten wykorzystywany jest przez duże sieci handlowe jako narzędzie promocji. Oferując sprzedaż ratalną często z zerowym oprocentowaniem sieci handlowe nakłaniają klientów do kupna towaru, na który normalnie nie byłoby ich stać. Decydując się na zakup świątecznych prezentów na raty należy jednak pamiętać o dokładnym zapoznaniu się z warunkami umowy, ponieważ często zdarza się np., że owe 0% nie uwzględnia ubezpieczenia, z którego klient nie może zrezygnować a którego koszty z reguły są dość wysokie.

Pamiętajmy, że prezenty zawsze sprawiają radość, bez względu na ich wielkość, ilość czy cenę. Dlatego zamiast spędzać ostatnie dni przed Świętami w hipermarkecie, frustrując się kolejkami przy kasach a potem przez kilka miesięcy spłacać zaciągnięty na świąteczne prezenty kredyt, może lepiej podejść do zakupów świątecznych z dystansem, uznać prezenty za miły dodatek do Świąt, nie zaś jako wymóg konieczny, a zamiast drogich prezentów wymyślić coś oryginalnego, co na pewno ucieszy bliską osobę i sprawi, że Święta upłyną w ciepłej rodzinnej atmosferze.

Autorka jest analitykiem iFIN24 SA, www.ifin24.pl

***

Jak zostać bogatym

Autor: Michał Banaś

Bogactwo jest celem niejednego człowieka, a zdecydowana większość z nas chciałby być osobą majętną i żyć „na poziomie”. Ale co to tak naprawdę znaczy „być bogatym”? Słowo „bogactwo” słyszy się wszędzie – w mediach oraz codziennych rozmowach.

Przede wszystkim, bycie bogatym nie równa się ogromnym dochodom i zarobkom. To, że ktoś rocznie zarabia pokaźną kwotę, nie oznacza, że jest bogaty. Choć wydaje się, że w najbliższym otoczeniu bez problemu wskazalibyśmy osobę, która posiada własny dom lub mieszkanie i jeździ nowym samochodem, to jednak przyglądając się jej bliżej, widać, że nie wszystko jest w porządku z posiadanymi przez nią aktywami oraz pasywami finansowymi.

Tak więc, czym jest owo bogactwo lub bycie bogatym? Bogactwo to zdolność do przeżycia na stałym poziomie konsumpcji kilka miesięcy bez konieczności pracy. Celem w tym przypadku oraz idealną sytuacją jest moment, w którym stajemy się rentierem i na życie zarabiają już tylko nasze pieniądze, odpowiednio zainwestowane. To właśnie jest istotą niezależności finansowej, aczkolwiek tylko nielicznym udaje się ten cel osiągnąć. Łatwo powiedzieć, że wystarczy więcej zarabiać niż wydawać, ale problem polega na tym, iż bardzo trudno jest zwiększyć szybko dochody na tyle, by móc stać się bogatym. Najczęściej wraz ze zwiększeniem zarobków ludzie zwiększają konsumpcję i podnoszą standard życia, przez co de facto ich stopa bogactwa netto się nie zmienia. Nadal ciężko im osiągnąć cel bycia bogatym i niezależnym finansowo.

Większość ludzi, którzy mają właśnie wysokie zarobki, rzędu kilku tysięcy miesięcznie, nierzadko cechują się podobną sytuacją finansową netto jak osoby, które mają minimalne dochody. Pokazują to rezultaty badania przeprowadzonego dla ING Banku Śląskiego. Wyniki badania „Oszczędnościowy Barometr ING” wskazują, że ponad dwie trzecie Polaków uważa, iż w dzisiejszych czasach modniejsze jest życie na kredyt (67%). Natomiast pogląd, że modne jest oszczędzanie, podziela połowa Polaków (46%). Takie osoby rzeczywiście jeżdżą nowoczesnymi, drogimi samochodami, mieszkają w nowo pobudowanych apartamentach lub domach w najlepszych dzielnicach miast, ale jednocześnie te same osoby posiadają pozaciągane kredyty samochodowe lub hipoteczne. Mają kilka kart kredytowych, które co miesiąc muszą spłacać. Płacą więcej rachunków – korzystają z wielu np. komórek lub innych usług. Generalnie taki standard życia okazuje się znacznie droższy w utrzymaniu, a wymienianie zobowiązań finansowych, jakie posiadają osoby o dochodach rzędu pięciu zer rocznie, nie miałoby końca. Ich ogromny miesięczny dochód jest po prostu w ciągu miesiąca w całości – lub prawie w całości – konsumowany. W rezultacie na koniec miesiąca mogą zaoszczędzić dokładnie tyle, ile osoby, które mają mniejsze zarobki, a świadomie dysponują swoim miesięcznym dochodem.

Dużo prostszym i znacznie bardziej efektywnym sposobem jest zmniejszenie własnych zobowiązań finansowych oraz kontrola własnych wydatków. Jednakże i tu jest pewien haczyk. Przecież ciężko jest zmniejszyć z dnia na dzień takie duże i znaczące dla każdego budżetu domowego wydatki, jak opłaty za czynsz czy stałe raty kredytów. Jest to bardzo trudne, ale możliwe. Lecz tu Polacy muszą przezwyciężyć swój pesymizm. „aż 67,8 proc. nie widzi szans na poprawienie swojej sytuacji materialnej. Działania, które w największym stopniu byliby w stanie podjąć, by zwiększyć ilość swoich pieniędzy, to wygrana w lotto oraz dodatkowa praca w zawodzie.” – według badania MoneyTrack z Centrum im. Adama Smitha. Jednakże, jak do wszystkiego, tak i postawienia swojej sytuacji finansowej na nogi należy się przygotować, mieć plan finansowy. Z początku idea takiego planu może kojarzyć się osobami majętnymi, korzystającymi z firm doradztwa finansowego i przeznaczającymi miesięcznie na inwestycje znaczne kwoty pieniędzy. Jednakże plan finansowy powinien mieć każdy, kto posiada i rozporządza własnymi aktywami finansowymi, a przede wszystkim osoby, które mają problemy z pokryciem swoich miesięcznych zobowiązań i nie koniecznie muszą być to ludzie bogaci. Z badania “Stan wiedzy finansowej Polaków”, przeprowadzonego w sierpniu na zlecenie Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy przez Dom Badawczy Maison i Pentor wynika między innymi, że Polacy nie kontrolują systematycznie domowego budżetu – aż 80% ankietowanych, a ponadto że 60% Polaków nie posiada oszczędności. Powodem, dla którego właśnie przeciętnie zarabiający Polak powinien robić taki plan finansowy jest to, że trudniej jest mu ograniczyć wydatki tak, by w przyszłości pokryć wszystkie jego potrzeby. Oto kilka zalet przygotowania planu finansowego:

  • pomoże mądrzej wykorzystać miesięczne przychody. Poprzez ustalenie miesięcznego budżetu, zdefiniowania przychodów i wydatków pozwoli efektywniej zarządzać pieniędzmi, dzięki czemu w budżecie domowy będzie można znaleźć oszczędności.
  • prawi, że oszczędności, jakie mamy, będziemy inwestować i pomnażać, dzięki temu uchronimy je przed inflacją. Ponadto świadomość tego że mamy oszczędności sprawi, że gdy pojawią się okazje do zainwestowania, skorzystamy z nich.
  • da nam wiedzę dotyczącą naszej aktualnej sytuacji finansowej, dzięki czemu będziemy mogli bardziej świadomie podjąć kroki zabezpieczające naszą przyszłość oraz okres emerytury.

Zatem pojawia się pytanie: jak i od czego zacząć? I tu oczywiście odpowiedź jest prosta – od teraz. Odkładanie planowania na później sprawi, że przeciąga się to w nieskończoność, a przez to traci się czas, który już mógłby pracować na naszą korzyść. Przede wszystkim należy rozpocząć od zdiagnozowania swojej bieżącej sytuacji finansowej. Wbrew pozorom, w dobie Internetu i powszechnego dostępu do różnych programów wspomagających zarządzanie finansami domowymi, wcale to nie zajmie dużo czasu, a efekty takiej analizy mogą być zadziwiające. Celem diagnozy obecnej sytuacji finansowej jest dokładne poznanie, na co wydajemy nasze pieniądze, a także z jakich źródeł je otrzymujemy. Ponadto powinniśmy wypisać i zaplanować wszystkie miesięczne zobowiązania i zastanowić się, które należy regulować natychmiast, a które można odłożyć w czasie, by trochę zaoszczędzić. Diagnoza powinna też dać nam odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście musiałem wydać te wszystkie pieniądze w ten sposób. Jeśli odpowiedź jest negatywna, to oznacza że już znajdujemy pierwsze możliwości oszczędzania. W wyniku czego możemy teraz świadomie w przyszłość dysponować pieniędzmi by nie ponosić zbędnych wydatków.

Kolejnym krokiem w planowaniu finansowym jest przeprowadzenie małej projekcji na przyszłość i odpowiedzenie sobie na pytanie czy konsumując 80-90% swoich dochodów jestem w stanie się utrzymać uwzględniając, że w przyszłym miesiącu nie będzie zbędnych wydatków. Jeżeli taka projekcja wypadnie pozytywnie, to na początku przyszłego miesiąca od razu należy odłożyć sobie te 10-20%, początkowo na osobne konto oszczędnościowe lub lokatę miesięczną, i spróbować tak dysponować pozostałą kwotą, by zrealizować założenia z przeprowadzonej projekcji. Dlaczego warto wytrwać w takiej prostej strategii? Otóż tu zacznie działać tzw. magia procentu składanego. Wyobraźmy sobie że od września co miesiąc uda się gospodarstwu domowemu odłożyć 200zł. Po 10 miesiącach na początku lipca odłożona kwota wyniesie 2000zł, które można przeznaczyć na wakacje. A zakładając ze była odkładana na miesięczną lokatę o oprocentowaniu rocznym 5% to otrzymamy prawie 2050zł. Wydaje się że niewiele zarobiliśmy, ale jeżeli dalej byśmy odkładali na taką lokatę po 200zł to po 2 latach będziemy mieli 5 050zł, po 3 latach 7 780zł, po pięciu latach 13 650zł, a po 10 latach mamy na koncie 31 150zł – kwota która uzbierana po dekadzie odkładając zaledwie 200zł miesięcznie wydaje się warta wysiłku.

Jednakże plan finansowy to nie tylko dogłębna analiza aktualnych przepływów finansowych i przygotowywanie projekcji na najbliższy miesiąc. Dobrze przygotowany plan finansowy uwzględnia wszystkie aspekty, w oparciu o które są podejmowane decyzje finansowe. Dlatego też należy następnie przemyśleć kolejno następujące problemy:

  • w co inwestujemy oszczędności – po analizie przepływów finansowych wiemy, że jesteśmy w stanie świadomie dysponować pieniędzmi oraz widzimy możliwości do uzyskania oszczędności. By nie traciły na wartości, należy je zainwestować. Tu należy wybrać horyzont inwestycyjny – najczęściej określając na co chcemy w przyszłości przeznaczyć zgromadzony kapitał – potem wybieramy instrument finansowy np. lokata, fundusz, może instrument strukturyzowany;
  • jak zabezpieczyć naszą lub naszych bliskich przyszłość – ważne jest, by nie lekceważyć zdarzeń losowych. Mogą one przecież w znacznej części naruszyć finanse osobiste lub w skrajnych wypadkach zniszczyć cały dotychczasowy dobytek gospodarstwa domowego. Inwestowanie swoich oszczędności w instrumenty finansowe o wysokim poziomie ryzyka nie zabezpiecza dobrze naszej przyszłości. Może się okazać, że w momencie, gdy gromadzone latami środki będą potrzebne, wtedy wartość takiego instrumentu będzie niska, gdyż ulega on częstym i dużym wahaniom na rynku.
  • emerytura – dla wielu, szczególnie młodych osób, myślenie o tak odległym horyzoncie czasowym wydaje się mało istotne, ale właśnie tych kilkanaście lat lub więcej do wieku emerytalnego należy pomyśleć o tym okresie i zabezpieczyć się już teraz. Może warto odkładać właśnie te kilkaset złotych na ten cel. Spójrzmy na przykład: w wieku trzydziestu lat zaczęliśmy odkładać miesięcznie po 200zł na konto, lokatę lub fundusz, który rocznie daje minimum 5% zwrotu, to w wieku 65 lat wchodząc w wiek emerytalny mamy na koncie dodatkowe 228 165zł.

tabela

Podsumowując, ciężko z dnia na dzień zostać bogaczem, ale metodą małych kroczków, systematycznie i konsekwentnie odkładając określoną kwotę pieniędzy, która nie nadwyręża znacząco budżetu domowego, jesteśmy w stanie, po kilku latach mieć znaczące oszczędności. Jednakże najpierw należy je dostrzec we własnym budżecie. Dokładnie przyglądając się swoim przepływom finansowym oraz planując swój budżet na przyszłość zarówno bliższą jak i dalszą. Spoglądając na zagraniczne portale do zarządzania finansami można wnioskować, że i w polskim społeczeństwie tkwi duży potencjał do oszczędzania oraz że w budżecie domowym statystycznego Polaka można znaleźć oszczędności, które z korzyścią mogą zostać zainwestowane i w przyszłości stanowić będą pokaźną sumę pieniędzy.

Autor jest analitykiem iFIN24 SA, www.ifin24.pl